Zachęcamy do rejestracji.
Po zalogowaniu otrzymasz możliwość:
- stworzenia własnej Galerii,
- polecania Filmików YouTube,
- pełny dostęp do Shoutbox-a i Komentarzy,
- oraz o wiele więcej niż się spodziewasz.
Trochę trudno uwierzyć, że przed nami już 12. (!) edycja kultowej imprezy w katowickim Spodku. Jeszcze trudniej uwierzyć, że po tylu latach Mayday nie doczekał się w naszym kraju konkurencji. I to zarówno w kontekście eventów halowych, jak i open airów. Może po prostu inni organizatorzy zdają sobie sprawę z faktu, że z Mayday się nie wygra, że bez względu na wszystko zapaleńcy mocnych i mocniejszych techno rytmów i tak z utęsknieniem czekać będą na 10. dzień listopada i nikt nie jest im w stanie tego zaburzyć.
W zeszłym roku publikowaliśmy Wam trzy wywiady z Kubą, szefem polskiego Mayday, dzięki czemu dowiedzieliście się wielu ciekawych rzeczy odnośnie historii powstania imprezy, jak również różnych aspektów organizowania tak potężnego eventu. W załączniku znajdziecie linki do tych opowieści, polecamy sobie przypomnieć. Już nikt nigdy nie odbierze Mayday Polska laury pierwszeństwa wśród polskich eventów, nikt pewnie też długo nie zagrozi frekwencji, jaką co roku mamy w Spodku.

No i jeszcze jedna ważna sprawa – na Mayday zawsze zabawa trwa na całego, rok czekania na kolejne szaleństwa robi swoje. Nikt nie przyjeżdża do Spodka sobie popatrzeć, o czym chętnie potem mówią didżeje, o czym też wspominał w rozmowie Kuba: „To u nas ludzie najlepiej się bawią, są bardzo impulsywni. Tu ludzie nie przychodzą po to, żeby być, ale żeby się porządnie pobawić. Choć z drugiej strony – z punktu widzenia organizatora powinienem chcieć więcej ludzi, „którzy chcą być”, a nie odwrotnie, nie wiem czy wiesz o co mi chodzi. Nie narzekam w sumie na kulturę naszych klubowiczów. Na Mayday nie zdarzają się bójki, z tego co wiem. Zakładam, że są sprawy, o których nie wiem, jednak ani ochrona ani policja nigdy nie zgłaszali incydentów typu bójki. To dowód na to, że ludzie nastawieni są pokojowo, przyjeżdżają żeby się bawić, mamy i szaleństwo i kulturę jednocześnie. Nie mam zastrzeżeń do naszej publiki – życzę każdemu didżejowi, żeby miał zawsze taką publikę, jaka jest u nas”.
Jedno jest pewne – kto raz był na Mayday, ten na zawsze zostaje „zakażony” tą chorobą i w kolejnym roku stawia się po raz kolejny. Co organizatorzy przygotowali nam na już 12. edycję imprezy? Tego jeszcze dokładnie nie wiadomo, ale stałym bywalcom i tym, którzy od nich nasłuchali się niesamowitych historii o Mayday, to i tak niepotrzebne. Gorąco zapraszmy do Spodka!
źródło: ftb.pl
Możliwość komentawania tylko dla zarejestrowanych.
Komentarze:
Wygenerowano w 20ms. Pamięć 620kb., 560kb.